niedziela, 2 czerwca 2013

podgorki z widokiem na tatery:) czyli Spisz i Podhale

Uczestnicy: Julka, Magda, Justyna, gosia
Trasa: Nowy Targ - Krempachy - Bukowina Tatrzańska - Małe Ciche
Termin: 17-19.05.13
Cel: sprawdzić co w trawie (i krzakach;) piszczy

Bez zbędnych wnikań w szczególy odległość z torunia do nowego targu wynosi jakies 460km, z Poznania 448km, podczas gdy z warszawy jedynie ~360km (co przy średniej prędkości chodu 5km/h daje przewagę 72h do 92 i 89). Fakt nadrobienia ok 20h przy uwzględnieniu prędkości poruszania się pociągów na różnych torach i oczywista obserwację nastania wiosny sprawiają że coraz to chętniej wracam do bardziej górzystych stron rodzinnych (osobista uwaga autora, nie związana z wycieczką;).

A plan był taki: uciekamy wieczorem w czwartek z Justyną z pracy, żeby już w piątek rano móc ruszyć dalej na południe. Na zachodnim jeszcze kupiłyśmy najdroższą herbatę świata i stare cosmo coby mieć jakąś ambitną lekturę na podróż i coż rzec w tym względzie jak zwykle nas nie zawiodło (tak, tak nieocenione są wszak rady cosmo jak np. przetrwać w pracy po imprezie czy też co robić gdy jesteś sama w domu). 





Nie miałyśmy zbyt dużo planów trasowych (poza pomysłem wyrwania się z warszawy i łażenia z cieżkim plecakiem pod górę, co osobiście zawsze będę uważać za lekki objaw masichizmu), więc w tej kwestii zdałyśmy się na Madzię, z którą udało nam się złapać w nowotarskiej galerii o lekko narkotycznej nazwie "buy and fly". No to w droge heja nie ma co w city siedzieć, szybkie zakupy w biedrze i flaj na szlak. noo w sumie z tym szlakiem to tak troche przesadziłam bo tak serio to Madzik jest na etapie że szlaki są dla mięczaków wiec w sumie bardziej naszą trasę obrazowałoby stwierdzenie, że im mniej drogi tym lepiej:P)( muszę przyznać że było mi wszystko jedno gdyż chodzenie ogólnie sprawiało mi trudności spowodowane mega zakwasami po środowym paintballu, czego oczywiście drogie towarzyszki nie omieszkały niezauważyć, a omieszkały wykpić:P (kolejna osobista uwaga autora). Dzień był szarawy i czasami padało, szłyśmy sobie z nowego targu wzdłuż rzeki które nazwy na bank sobie nie przypomne, a potem przez pola i krzaki i strumyczki czyli generalnie fajnie. Ladne miejsce po drodze - przełom Białki. Wieczorkiem dotarłyśmy do Krempachów (hmm o ile sie tak to wymawia;) gdzie dojechała do nas Julka dzielnie zaraz po pracy. wieczorkiem rozpalilysmy ognicho nad rzeką.




Spisz (łac. Scepusium, słow. Spiš, niem. Zips, węg. Szepes) – region historyczny. Region ten leży w Centralnych i WewnętrznychKarpatach Zachodnich, w dorzeczu górnego Popradu, górnego Hornádu oraz w części dorzecza Dunajca (na wschód od Białki). (wg wiki)


A jako terez przygraniczny, który często zmieniał właścicieli wciąż ludność jest tu wymieszana. W wioskach które mijałyśmy po drodze często jeszcze msze św są w dwóch językach - polskim i słowackim. 

Dzień drugi to już dłuższe chodzenie, najpierw przy Frydmanie z widokiem na zalew w czersztynie, potem troche bardziej na poludnie. Dzień był przecudny więc też i szło się przyjemnie. po drodze rozkminiałyśmy istotne sprawy społeczne, kulturowe i psychofizyczne (nie, Hobbici nie mogli tak biec caly czas przez trzy tomy ksiazki!). Przed nami roztaczał sie widok na tatry, po drodze spotkalysmy lisa i doksztalcalysmy sie z historii przydroznych kapiczek. a no i jeszcze ogladalysmy łowieczki i krowki i farme danieli hej! dobiłyśmy do bukiwiny troche wyczerpane i mocno radosne z możliwości zdjęcia plecakow. Magda nas opuścila bo dzieci w domu płaczą (znaczy kunie) wiec na wieczorna pizze skoczyłysmy juz same. 

W niedziele miałyśmy wycieczkę po nieszlakach i niedogach znaczy głównie krzunami i musze przyznac ze to bylo fajne:D. trasa miala byc na tyle krotka zeby udalo sie jeszcze wrocic tym co musieli do warszawy. miejscami troche nam sie droga konczyla a troche zawodzila orientacja ale w ogolnym ksztalcie calkiem udalo nam sie trafic. z malego cichego bus do zakopca i coz niestey niechybny koniec wycieczki. 

Dzieki, bylo strasznie fajnie:D. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz