Trasa: Nowy Targ - Krempachy - Bukowina Tatrzańska - Małe Ciche
Termin: 17-19.05.13
Cel: sprawdzić co w trawie (i krzakach;) piszczy
Bez zbędnych wnikań w szczególy odległość z torunia do nowego targu wynosi jakies 460km, z Poznania 448km, podczas gdy z warszawy jedynie ~360km (co przy średniej prędkości chodu 5km/h daje przewagę 72h do 92 i 89). Fakt nadrobienia ok 20h przy uwzględnieniu prędkości poruszania się pociągów na różnych torach i oczywista obserwację nastania wiosny sprawiają że coraz to chętniej wracam do bardziej górzystych stron rodzinnych (osobista uwaga autora, nie związana z wycieczką;).
A plan był taki: uciekamy wieczorem w czwartek z Justyną z pracy, żeby już w piątek rano móc ruszyć dalej na południe. Na zachodnim jeszcze kupiłyśmy najdroższą herbatę świata i stare cosmo coby mieć jakąś ambitną lekturę na podróż i coż rzec w tym względzie jak zwykle nas nie zawiodło (tak, tak nieocenione są wszak rady cosmo jak np. przetrwać w pracy po imprezie czy też co robić gdy jesteś sama w domu).
Spisz (łac. Scepusium, słow. Spiš, niem. Zips, węg. Szepes)
– region historyczny. Region ten leży w Centralnych i WewnętrznychKarpatach
Zachodnich, w dorzeczu górnego Popradu, górnego Hornádu oraz w części dorzecza
Dunajca (na wschód od Białki). (wg wiki)
A jako terez przygraniczny, który często zmieniał właścicieli wciąż ludność jest tu wymieszana. W wioskach które mijałyśmy po drodze często jeszcze msze św są w dwóch językach - polskim i słowackim.
Dzień drugi to już dłuższe chodzenie, najpierw przy Frydmanie z widokiem na zalew w czersztynie, potem troche bardziej na poludnie. Dzień był przecudny więc też i szło się przyjemnie. po drodze rozkminiałyśmy istotne sprawy społeczne, kulturowe i psychofizyczne (nie, Hobbici nie mogli tak biec caly czas przez trzy tomy ksiazki!). Przed nami roztaczał sie widok na tatry, po drodze spotkalysmy lisa i doksztalcalysmy sie z historii przydroznych kapiczek. a no i jeszcze ogladalysmy łowieczki i krowki i farme danieli hej! dobiłyśmy do bukiwiny troche wyczerpane i mocno radosne z możliwości zdjęcia plecakow. Magda nas opuścila bo dzieci w domu płaczą (znaczy kunie) wiec na wieczorna pizze skoczyłysmy juz same.
W niedziele miałyśmy wycieczkę po nieszlakach i niedogach znaczy głównie krzunami i musze przyznac ze to bylo fajne:D. trasa miala byc na tyle krotka zeby udalo sie jeszcze wrocic tym co musieli do warszawy. miejscami troche nam sie droga konczyla a troche zawodzila orientacja ale w ogolnym ksztalcie calkiem udalo nam sie trafic. z malego cichego bus do zakopca i coz niestey niechybny koniec wycieczki.
Dzieki, bylo strasznie fajnie:D.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz